środa, 23 listopada 2011

Szczotka



Pod ostatnim filmikiem pojawiło się dużo pytań co do mojej fryzury. Pytałyście czy byłam u fryzjera.  Nie byłam ! To zasługa magicznej szczotki philips którą dostałam do przetestowania.To cudo to Philips HP8665  Obawiałam się takich wynalazków, ale szczotka ma naturalne włosie i nie niszczy włosów, za to ładnie unosi je u nasady. Później będzie o niej więcej, na pewno będzie też tutorial jak układam włosy, cierpliwości!!!

piątek, 18 listopada 2011

Zdrowy szybki obiad - Makaron z cukinią

Ostatnio pokazywałam Wam, niezdrowy szybki obiad czyli camembert plus frytki. Dzisiaj przepis na wegetariański szybki makaron z cukinią. Na oliwie podsmażamy pół cebuli pokrojonej w cienkie paseczki, potem dodajemy 2-3 cukinie, ja wrzuciłam jedną ogromną. I podsmażamy wszystko na małym ogniu, potem dodajemy mieszankę warzyw mrożonych, ja miałam jakąś włoską z biedronki (brokuły, marchewka, fasolka) dodajcie taką jaką lubicie. Jak już wszystkie warzywa będą podsmażone to dodajemy całą kostkę sera feta a potem jeszcze opakowanie śmietany i czekamy aż się wszystko ładnie rozpuści. Gotujemy makaron, ja akurat miałam świderki, można dodać też ryż. Smacznego!

czwartek, 17 listopada 2011

Płyny micelarne - TEST

Dzisiaj test płynów micelarnych.
PAT&RUB PŁYN MILCELARNY – OCZYSZCZANIE 200 ml

 Łagodzący preparat do demakijaż oczu i oczyszczania cery wrażliwej Cena 60 zł

 Informacja od producenta  :

 "PŁYN MICELARNY PAT&RUB FACE perfekcyjnie oczyszcza nawet bardzo wrażliwą cerę. Nadaje się do zmywania makijażu oczu. Kosmetyk w 100% naturalny i hypoalergiczny. Ma właściwości łagodzące, nie narusza warstwy hydrolipidowej skóry. Zawiera kojącą podrażnienia i tonizującą wodę różaną, wodę rozmarynową o właściwościach antyseptycznych, łagodzącą wodę lawendową oraz micele Sphingosomes Moist, które łączą właściwości pielęgnacyjne i oczyszczające."

 Skład płynu micelarnego PAT&RUB FACE: Woda różana* - 15% - łagodzi zaczerwienienia, tonizuje, nawilża Woda rozmarynowa* - 10% - działa antybakteryjnie, antyseptycznie i przeciwzapalnie Sphingosomes Moist* - 10% - oczyszcza przy jednoczesnym zachowaniu naturalnej równowagi skóry, silnie nawilża, poprawia miękkość, jędrność i komfort skóry Woda lawendowa*- 5% - łagodzi podrażnienia Mydlnica * - 5% - działa łagodząco i przeciwzapalnie, oczyszcza *wszystkie surowce, z których skomponowany jest płyn micelarny PAT&RUB FACE, mają certyfikat naturalności

  MOJA OPINIA Delikatny, można zmywać nim makijaż oczu, nie podrażnia, a moje oczy są bardzo wrażliwe i dla mnie najważniejsze, aby preparat nie tylko zmywał makijaż ale również nie podrażniał oczu. Duży plus za to że płyn zawiera tylko naturalne składniki, zero chemii. Minus jest taki że nie do końca radzi sobie z tuszem czy eyelinerem i to nie wodoodpornym, rozmazuje się po całej twarzy. Niestety trzeba twarz jeszcze umyć żeby pozbyć się resztek makijażu wokół oczu. Minusem jest również cena, 60zł/200 ml.
 Możecie go kupić tu

 Następny jest płyn micelarny z AA

  MOJA OPINIA Duży plus za cenę i dostępność, kosztuje kilkanaście złotych i możemy go kupić w każdej drogerii, ładnie pachnie, nie podrażnia oczu i dobrze zmywa makijaż, jeśli chodzi o działanie nie mam żadnych zastrzeżeń. Jedyny minus to lepka powłoka którą pozostawia na twarzy po użyciu. Muszę umyć twarz żelem albo chociaż opłukać wodą żeby się jej pozbyć. Polecam dla dziewczyn które po demakijażu płynem micelarnym używają jeszcze żelu do mycia twarzy. Cena około 15 zł

  BIODERMA Sensibio H2O Płyn micelarny 250ml lub 500ml

  MOJA OPINIA : Jak dla mnie najlepszy produkt. Dokładnie zmywa każdy makijaż, nawet wodoodporny, wystarczy przyłożyć wacik na kilka chwil i makijaż oka ładnie schodzi. Nie podrażnia i dobrze zmywa makijaż, cena w zależności od tego gdzie kupujemy, w superpharm ok.40 zł ale to jest bardzo zawyżona cena ponieważ w aptekach można go znaleźć bez promocji za 25 zł

środa, 16 listopada 2011

wtorek, 15 listopada 2011

Haul

Byłam na zakupach i niedługo będzie Haul!!! Wiem że lubicie :) Ja też lubię haule ! A teraz mały podgląd na to co kupiłam.

poniedziałek, 14 listopada 2011

Najprostszy przepis na krewetki

Nie wiem jak Wy ale ja uwielbiam owoce morza, mogą być na pizzy, w sushi, paelli, lub jakimkolwiek innym daniu, Szusz i tak będzie wcinać ze smakiem! Dzisiaj najprostszy na świecie szuszowy przepis na krewetki. Najlepsze są te tygrysie, bo duże. Powinno się najpierw oderwać ogonki ale ja tego nie robię. Na patelnię wrzucamy zamrożone krewetki i smażymy na oliwie razem z dwoma ząbkami czosnku. Po chwili dodajemy dwie łyżki masła, potem trochę sosu sojowego i dusimy. W między czasie przygotowujemy makaron sojowy wg przepisu na opakowaniu. Gotowy makaron dorzucamy na patelnię i czekamy aż troszkę się poddusi. No i mamy nasze krewetki. Smacznego!

niedziela, 13 listopada 2011

Makijaż dla zmęczonych i niewyspanych

Dzisiaj mam dla Was makijaż który pozwoli ukryć zmęczenie.
Lista produktów : Krem do twarzy : Aquatonale Krem rewitalizujący na dzień Krem pod oczy : http://aquatonale.pl/wygladzajacy-krem-pod-oczy/ Roll-on garier z kofeiną Podkład : Revlon Photoready w kolorze 003 Korektor pod oczy : Mac studiofinish concealer kolor NC15 Korektor do twarzy : http://aquatonale.pl/korektor-niedoskonalosci/ Bronzer i rozświetlacz : Trio Sephora Róż : Lily Lolo w kolorze candy girl do kupienia na www.reya.pl Cienie : L'oreal, Andy Mcdoel w kolorze Prune Eyeliner : L'oreal Tusz : MAybelline Turbo Boost


piątek, 11 listopada 2011

Wieczór z Szusz

Staram się być z Wami częściej, chciałabym być codziennie ale na YT to po prostu niemożliwe. Dlatego mam silne postanowienie żeby być codziennie albo prawie codziennie na blogu. Lubię takie wieczory kiedy mam chwilę tylko dla siebie, mogę posiedzieć na kanapie i odpocząć. Ponieważ dzisiaj jest wolne, mogłam w czwartek pójść na imprezę, wróciłam do domu wcześniej z pracy i miałam chwilę dla siebie. Kupiłam nowe pismo Flesh ze względu na makijaż Katosu, super że dziewczyny z YT mogą uczestniczyć w takich fajnych projektach. Samo pismo jak za 2,20żł nie jest złe ale ja nie kupię go ponownie, nie lubię plotek ani artykułów o gwiazdach, po prostu mnie to nie insteresuje, zawsze kiedy widzę taki artykuł przewracam stronę:) Tutaj widzicie mnie w różowym dresie z Kicią która przysypia na ławie. W planach gazeta, obiad, maseczka a wieczorem impreza.
Suszi też jest z nami
Od firmy Biodermic dostałam do przetestowania trzy maseczki, stwierdziłam że dziś jest okazja żeby wypróbować jedną z nich.
Na obiad niezdrowo ale szybko, opiekany camembert i frytki, mmm...
Uwaga będę straszyć! w maseczce!
Na koniec mały podgląd outfitu wieczorowego a właściwie focus na pończochy ze szwem. Na imprezie obowiązywały stroje wieczorowe z lat dwudziestych :)

niedziela, 6 listopada 2011

Makijaż na imprezę





Lista produktów użytych do makijażu :

Podkład BB cream Oriental Plus Skin 79
Beauty blender : http://www.beautyblender.net.pl/?gclid=CJKrkfDKoqwCFeohtAodMVwL2Q
Korektor Studio Finish concealer NC15 MAC
Puder Dermacolor Kryolan
Brązer i rozświetlacz : Trio Sephora
Róż Wibo
Baza pod cienie : Art Deco
Cienie : MAC vanilla i satin taupe
Pigment Golden Rose nr 01
Eyeliner Blac Track Fluideline MAC
Kredka z Golden Rose numer niestety jest wytarty
Mascara : Maybelline Turbo Boost
Usta : Błyszczyk z kremu BB


czwartek, 3 listopada 2011

Wieszakowo w moim domu

Witajcie,

Tak jak obiecałam zaczynam wrzucać posty o moim mieszkaniu, dzisiaj mały post z wieszakami które dostałam od Nuskuart

Jeden wisi w przedpokoju i wrzucam na niego wszystkie rzeczy które są potrzebne żeby być pod ręką, w ten sposób nie muszę szukać kluczy czy innych drobiazgów. Drugi wisi w łazience i jest taki ładny że szkoda mi cokolwiek na nim wieszać, więc traktuję go jako ozdobę mojej łazienki.



czwartek, 27 października 2011

Podkłady

Dzisiaj post o podkładach których używam ostatnio, zazwyczaj staram się mieć tylko jeden i zużyć go do końca. Ostatnio nie mam jednak szczęścia. W wyniku poszukiwań podkładu idealnego mam trzy buteleczki. Pierwsza z nich to Chanel Vitalumiere, drugi to revlon photoready a trzeci to SKIN79 The Oriental Gold BB Cream Plus .

Zacznę od tego który mam najdłużej czyli Chanel Vitalumiere. Mam go najdłużej, kupiłam w maju. Kosztował około 200zł, dokładnie nie pamiętam bo podobno ludzki umysł wymazuje złe wspomnienia. Postanowiłam wypróbować drogi i luksusowy podkład Chanel, słyszałam wiele ochów i achów, zachwytów i pochwał. Użyłam go po raz pierwszy i rozwiały się moje nadzieje na podkład idealny. Marzyłam o idealnej, gładkiej skórze porcelanowej lalki z idealnym kryciem, delikatnym rozświetleniem i niezbyt mocnym zmatowieniem. Okazało się że niestety szału nie ma. Podkład ładnie się rozprowadza, nie robi plam, ale kryje dosyć średnio, cera wcale nie wydaje się jakoś bardziej promienna za to zaczyna się świecić tak samo szybko jak po innych podkładach. Do tego odcień clair czyli najjaśniejszy okazał się zbyt ciemny.

Podsumowując:
Podkład nie jest zły, na pewno lepszy efekt uzyskuje się na cerze suchej niż mieszanej czy tłustej ale za tą cenę spodziewałam się czegoś więcej.


Drugi podkład to Revlon Photoready

Kupiłam go w rossmanie za około 70 zł, nie jest to powalająca cena Chanel, ale jak na podkład drogeryjny to też nie jest to niska cena. Już sprawdzając kolor w testerze widziałam te mocne drobinki, ten podkład jest mocno napakowany brokatem, dosyć intensywnym. I znowu dla dziewczyn z suchą cerą super, dla tych z mieszaną lub tłustą bardzo szybkie przetłuszczanie, nawet nie wiedziałam że moje czoło może się świecić tak bardzo już po 4 godzinach. Pudrowanie w ciągu dnia niezbędne! Photoready to może on jest bo na filmikach wypada super i pytacie czego używam że moja skóra tak pięknie wygląda ale na żywo podkreśla suche skórki a w innych miejscach powoduje niemiłosierne świecenie, do tego wyciera się z twarzy w postaci nieestetycznych plam.

Podsumowując :

Podkład nie jest zły, powiedziałabym że tańszy odpowiednik Chanel Vitalumiere, tyle że on podkreśla suche skórki a przypudrowany robi maskę, ale do zdjęć czy filmików jak najbardziej ok.

Ostatni nabytek to SKIN79 The Oriental Gold BB Cream Plus, kupiłam go na ebayu, prosto z Koreii, kosztował z przesyłką ok 60zł. Byłam bardzo ciekawa kremów BB, jak działają i na czym polega ich fenomen. Mój krem ma działać przeciwzmarszczkowo, rozjaśniająco i ma duży SPF co jest wielkim plusem. Jeszcze większym jest to że to jest 2w1 podkład plus krem. Zazwyczaj nie lubię takich wynalazków. W tym przypadku jest to strzał w 10! Rano nakładam tylko krem pod oczy oraz krem BB, nie używam kremu do twarzy a skóra nie jest przesuszona. Do tego krycie jest porównywalne z dwoma wcześniej opisanymi przykładami. Nie zostawia plam, ładnie kryje, skóra rzeczywiście wygląda na zdrową, wyspaną i rozświetloną, a to wszystko dzięki magicznym składnikom kremu a nie kilogramom brokatu dosypanym do poprzedników. Do tego w pokrywce ukryty jest błyszczyk który można również używać jako róż do policzków.

Podsumowując:

Używam go najkrócej, wiele jeszcze nie mogę powiedzieć ale dobrze kryje,ładnie pielęgnuje i w miarę długo utrzymuje się na twarzy.


Muszę jeszcze wspomnieć o jednej rzeczy, mojej magicznej różowej gąbeczce, nazywa się beautyblender. Dostałam ją do przetestowania. Możecie go kupić tu Będę szczera, sama nigdy bym jej nie kupiła. Uważałam że wydatek kilkudziesięciu złotych za różową gąbkę do nakładania podkładu to duża przesada. Myliłam się! Moja wina! Tak gąbka robi wielką różnicę, podkład nałożony beautyblenderem utrzymuje się dłużej i to zdecydowanie, do tego ciężko nim narobić sobie plam chyba że podkład jest wyjątkowo kiepski. Główną wadą jest to że taka gąbka po jakimś czasie się zniszczy, lub wpadnie w szpony Kici :) nie tak jak pędzel który może służyć latami. No i oczywiście cena, ale gąbka jest warta każdej złotówki.

To tyle moich rozważań na temat podkładów. Jaki jest Wasz ulubiony podkład?

poniedziałek, 10 października 2011

Codzienny szuszowy makeup



Dostaję od Was wiele pytań na temat tego co używam na co dzień, oto kosmetyki bez których nie wyobrażam sobie dnia :

krem na dzień Pat&Rub 30+
krem pod oczy aquatonale na dzień
podkład revlon photoready
gąbka beautyblender ( naprawdę przedłuża działanie makijażu )
róż Wibo nr 12
korektor MAC studio finish concealer nr 015
mascara maybelline Turbo Boost
eyeliner l'oreal Artliner

A co dla Was jest niezbędnikiem codziennym?

czwartek, 25 sierpnia 2011

Halo Łódź


Przed spotkaniem z bohaterką naszego wywiadu, poważnie zastanawiałam się nad makijażem. W końcu wizyta „urodowego guru” w redakcji zobowiązuje do specjalnego i bardziej niż codziennie starannego makijażu.
Młoda, kreatywna i pełna życia. Prowadzi kanał na YouTube i jest właścicielką sklepu internetowego z odzieżą i dodatkami. Szusz ma 29 lat, poza modą i urodą lubi podróżować, ostatnio pokochała też jazdę na rowerze. Propaguje zdrowy i naturalny tryb życia. Szusz opowiedziała nam historię swojej przygody z wirtualnym światem mody.
HŁ: Prowadzisz bloga, kanał na youtube i stronę internetową, gdzie sprzedajesz odzież i dodatki. Co było pierwsze? Jak zaczęła się Twoja przygoda z modą i wizażem?
Szusz: Mniej więcej 3 lata temu chciałam nauczyć się zrobić „smoky eye”. Ktoś polecił mi poszukać na youtube. Znalazłam mnóstwo materiałów, od najbardziej profesjonalnych do smoky eye robionego palcem przy użyciu dwóch produktów Zobaczyłam wtedy, że wiele dziewczyn, głównie ze Stanów Zjednoczonych, zajmuje się kręceniem „domowych” filmików o różnej tematyce. Po około roku systematycznego oglądania takich filmów, postanowiłam nagrać swój. Nie odważyłam się od razu odezwać, więc na początku jedynym dźwiękiem, jaki można było usłyszeć, był podkład muzyczny. Po kilku pierwszych próbach przełamałam się i zaczęłam już w moich filmikach mówić.
Natomiast pomysł sklepu internetowego przyszedł dopiero po roku prowadzenia kanału. Blog jest dodatkiem do wszystkiego.
HŁ: Jak to jest z Twoim internetowym sklepem? Sprzedajesz tam ubrania i dodatki, większość z nich jest unikatowa i zupełnie inna niż to, co można znaleźć w sieciówkach. Zamawiasz ubrania z innych stron czy projektujesz i szyjesz sama?
Szusz: Są to gotowe rzeczy zamawiane od wielu dostawców. Wybieram pojedyncze sztuki, które mi się podobają i są odbiciem mojego stylu. Niekoniecznie są to ubrania pokrywające się z panującymi w danym okresie trendami. Kieruję się wyłącznie własnym gustem.
HŁ: Skąd pomysły, inspiracje i czas na realizację kanału na YouTube?
Szusz: Wydaje mi się, że im więcej widzów, pracy i obowiązków, tym większa mobilizacja do tworzenia tego. Często ludzie piszą, że oglądają w kółko moje stare filmiki i proszą o nagranie czegoś nowego, to również jest dla mnie motywacją do zabrania się do pracy. Jednak nie zawsze mam nastrój i humor do nakręcenia kolejnych części. Do tego niezbędna jest dobra forma psychiczna. Nie mogę usiąść przed kamerą, kiedy w moim życiu dzieje się coś złego i udawać, że wszystko jest w porządku. To wszystko byłoby widać.
Jeśli chodzi o pomysły, to są to zazwyczaj moje własne potrzeby. Kosmetyki, których aktualnie używam, ubrania, które w danym czasie noszę, przewijają się przez to również moje zainteresowania i upodobania. Jest to głównie odzwierciedlenie tego, co się dzieje w moim otoczeniu i co mi się podoba. Czasami, jeśli jest duże zainteresowanie konkretnym zagadnieniem i ludzie proszą mnie o nakręcenie filmu o wybranym temacie, to oczywiście zrobię to, ale jest to mój punkt widzenia. Nie ulegam trendom i przedstawiam wszystko według własnego uznania.
HŁ: Youtube jest ogólnoświatowym serwisem internetowym. Czy filmiki, które na niego wstawiasz są oglądane i komentowane przez ludzi tylko z Polski, czy zdarzają się obserwatorzy spoza granic naszego kraju?
Szusz: Tak, zdarzają się. Są to Polacy mieszkający gdzieś za granicą, a czasami też pojedyncze przypadki ludzi komentujących np. po angielsku. To jest co prawda mały procent wszystkich komentarzy, ale takie sytuacje również mają miejsce na moim kanale.
HŁ: Twój zapał twórczy jest zaraźliwy. Mnóstwo młodych osób na wzór Twoich filmików, tworzy swoje. Podobne lub mniej. O modzie, urodzie, kosmetykach i ciuchach. Oglądasz inne dziewczyny?
Szusz: Oczywiście, że oglądam. Często rodzi się przez to wiele „youtubowych” przyjaźni.
HŁ: Czy prowadzenie takiej „działalności” ma jakąś przyszłość, czy można na tym zarobić, czy to wyłącznie pasja i zainteresowanie?
Szusz: Wiele firm widzi w takiej działalności potencjalne źródło promowania swoich produktów. Jednak poza tym, że ja czy inne dziewczyny dostajemy jakieś produkty do przetestowania, to nie ma z tego większych korzyści materialnych. Nikt nam za to nie płaci, nie jest to żadną formą zarobku, chociaż przyznam, że byłoby cudownie móc robić tylko to i nie chodzić do pracy ;)
HŁ: To, czym się zajmujesz, przyznam, nie było mi znane dużo wcześniej i nie myślałam, że wzbudza to tak ogromne zainteresowanie. Bardziej znane mi były szafiarki i blogerki modowe. Są bardzo znane nie tylko w sieci. Widziałam też, że organizują na swoich blogach konkursy z nagrodami, biorą udział w kampaniach reklamowych, występują w TV. Czy w Twojej „branży” też zdarzają się takie propozycje?
Szusz: To, co robią szafiarki zaczęło się dużo wcześniej, myślę, że głównie dlatego więcej i częściej się o nich słyszy.
Był w pewnym okresie taki „boom” na tego rodzaju filmiki z youtuba. Firmy wysyłały produkty, a dziewczyny robiły recenzje i organizowały konkursy, w których do wygrania były zrecenzowane kosmetyki.
HŁ: Widziałam wiele komentarzy i mnóstwo obserwatorów. Twój kanał był odwiedzany do tej pory prawie 4,5 miliona razy. Jak ludzie komentują Twoje sugestie, rady i propozycje dotyczące kosmetyków i ubrań? Zdarzają się złośliwe i niemiłe komentarze? Sprawia Ci to przykrość, czy wręcz przeciwnie, chcesz wtedy pokazać się z jeszcze lepszej strony?
Szusz: Raczej widzowie są przychylni, ale oczywiście zdarzają się przykre i niemiłe komentarze. Zdaję sobie sprawę z tego, że każda osoba, która publikuje coś w sieci jest narażona na tego typu zmartwienia. Jeśli o mnie chodzi, to w większości są to pozytywne opinie, ale to nie jest i pewnie nigdy nie będzie 100% wszystkich komentarzy. Negatywne wpisy zdarzają się rzadko, a ja mam do tego dystans i nie biorę wszystkiego do siebie. Moje filmy są częścią wirtualnego świata, a poza tym przecież istnieje życie poza nim, gdzie trzeba spojrzeć w lustro i powiedzieć sobie „Taka jestem”.
Poprosiliśmy Szusz, żeby zdradziła nam kilka swoich urodowych i modowych tajemnic:
Bazą każdego stroju i podstawą w szafie kobiety są: dżinsy i biała koszula.
W kosmetyczce muszę mieć: eyeliner i czerwony lakier do paznokci.
Ulubionym kosmetykiem są: perfumy (Alien, Thierry Mugler).
Firma, której kosmetyki lubię najbardziej: … chyba Mac.
Z domu nie wyjdę bez: okularów przeciwsłonecznych.
Idealny makijaż zajmuje mi: codzienny 20 minut, wieczorowy około 30 minut.

http://www.halolodz.pl/wiadomosci/artykul,6696,1,1.html

poniedziałek, 22 sierpnia 2011

Artykuł w polityce



Magda Kicińska dla POLITYKA.PL 20 sierpnia 2011

Vlogerki – nowe gwiazdy YouTube
Vlog zrobi ci look

Ich filmiki podbijają sieć, choć mówią o szminkach, tuszach do rzęs, kosmetykach i ciuchach. Może to ich urok, może to marketing.

Idealnie jest wtedy, gdy kamera się nie rusza, muzyka w tle gra cicho, a w pokoju jest jasno. Co do reszty wystroju – pełna dowolność. Dobrze też, gdy nie masz wady wymowy, ale jeśli lekko seplenisz, nie tracisz szansy na zostanie gwiazdą, bo niewyraźne „er” może być twoim znakiem rozpoznawczym. Siadasz przed komputerem i zaczynasz swe małe show. Często się uśmiechasz. I wiesz, o czym mówisz. Prezentujesz, polecasz, odradzasz. Kosmetyki, ubrania, promocje.
Jesteście: ty, twój filmik i widzowie. To dla nich - jako vlogerka - robisz tutoriale o haulach, ocenianiu limitek, OOTD oraz kilku giveawayach. I oglądają cię dziesiątki tysięcy osób. Jesteś gwiazdą YouTube, a może nawet z perspektywą na celebrytkę.
Szminka i misja

Filmy vlogerek nie schodzą z czołówki najczęściej oglądanych, a każdy nowy oczekiwany jest z wypiekami na twarzy przez dziesiątki tysięcy fanek. I potencjalnych konsumentów, dla których vlogerki są przewodniczkami. Poświęcają godziny, by zgłębiać wiedzę, a później kolejne – by się nią dzielić. Często z poczucia misji.
– Dla większości założenie kanału na YouTubie było po prostu kolejnym krokiem: one zazwyczaj już funkcjonowały w kilku czy kilkunastu społecznościach. Najpierw udzielały się na forach, potem zakładały blogi, a później skorzystały z możliwości żeby pokazać na ekranie to, o czym wcześniej pisały – mówi Marcin Krzosek z firmy badawczej Interactive Research Center.
A dlaczego tak wiele osób chce ich słuchać? Przede wszystkim z … lenistwa. Przed współczesnym konsumentem jest coraz więcej możliwości, coraz więcej towarów i informacji o nich, które trzeba przetrawić. Ważności bombardujących nas z każdej strony komunikatów nie jesteśmy w stanie ustalić, dlatego potrzebujemy kogoś, kto już to za nas (i dla nas!) zrobił.
Czyli – jak to się dziś w teorii marketingu nazywa - market mavena. Maven w języku jidysz to ten, kto zbiera wiedzę i doświadczenie, a potem – często bezinteresownie - się nią podzieli. - Myślę, że ich fenomen wynika z tego, że autorki filmików to osoby takie jak my. Media społecznościowe w ogóle dają nam przede wszystkim możliwość współdzielenia problemów, emocji. Dlatego autorki filmików mają status koleżanek, do których idzie się po radę. Podpowiadają co założyć na imprezę, jak się pomalować. I ufamy im zakładając, że robią to z dobrego serca, że nikt im za to nie płaci. To nie klasyczne reklamy, w których ekspert ubrany w biały fartuch w laboratorium przekonuje nas, że najlepszy jest kosmetyk X. Te dziewczyny naprawdę się tym emocjonują - uważa Jolanta Zielińska, specjalistka ds. marketingu agencji e-biznes Symetria.
Kariery jak z Hollywood

Moda na urodowe vlogi przyszła – oczywiście – ze Stanów Zjednoczonych, gdzie całe szaleństwo rozpoczęło się kilka lat temu. To Amerykanki, a później także młode kobiety z kolejnych zachodnich krajów, wrzucały do YouTube’a pierwsze filmiki instruktażowe, na których pokazywały, jak zrobić makijaż czy układać włosy. Filmiki były amatorskie, ale to nie przeszkodziło im bić rekordów popularności. A ich autorkom – robić karierę w iście hollywoodzkim stylu. Są amatorkami, ale są naturalne. I nawet jeżeli popełniają błędy, a ich filmiki nie są najlepszej jakości, to i tak - a może właśnie dlatego - budzą zaufanie.
Największe gwiazdy, które zaczęły od vlogów, to Brytyjka Lauren Luke (znana jako panacea81) i Amerykanka Michelle Phan.
Pierwsza założyła swój kanał w 2007 roku, a nagrywanie filmików było dla niej odskocznią od nudnego życia dyspozytorki w korporacji taksówkarskiej. Jej vlog liczy ponad 113 milionów wyświetleń, a subskrybowało go prawie pół miliona osób. Dziś ta 29-latka ma własną kolumnę poświęconą wizażowi w „The Guardian”, na koncie dwie napisane książki oraz linię kosmetyków sygnowaną jej nazwiskiem.
Michelle Phan zabłysła jeszcze intensywniej. Dziś 24-latka zaczęła publikować filmy w 2006 roku i do dziś zrealizowała ich ponad 150. Oglądana przez internautki z całego świata, stała się pierwszą kobietą, której kanał na YouTubie przekroczył milion subskrypcji. Zaczęła pojawiać się w mediach jako ekspertka w dziedzinie wizażu. I szybko jej zdanie zaczęło się naprawdę liczyć.
Rekomendacje Lauren Luke i Michelle Phan, wypowiadane na wizji, sprawiały, że z półek sklepowych znikały polecane przez nie kosmetyki. Firmy kosmetyczne same zaczęły zgłaszać się do nich ze swoimi produktami. Dziś sponsorowane recenzje są u vlogerek normą. A u nas?

Grupa trzymająca szminkę

Pierwsze polskie vlogi poświęcone tematyce mody i urody pojawiły się w 2008 roku. – Duża część autorek to Polki na emigracji. Wyjechały do Stanów czy Wielkiej Brytanii, czyli tam, gdzie zaczęła się moda na tutoriale. Stamtąd nadają. Trochę na zasadzie: wyrwały się z kraju i mogą pokazać rodaczkom co jest teraz najmodniejsze – mówi Marcin Krzosek.
Najpopularniejsze z nich to szusz1313 (139 filmików, 14 tys. stałych widzów) i MakijażeKasiD (87 filmików, 10 tys. widzów). Dziewczyny o pseudonimach joythedreamer, TheOleskaaa, BrunettesHeart mają na koncie co najmniej setkę filmów i po 7 tys. fanów.
- Filmiki staram się publikować regularnie, minimum raz w tygodniu. Zależy mi na tworzeniu ich w sposób uniwersalny, aby widownia w różnym wieku mogła czerpać z nich korzyści. Wbrew pozorom tutoriale są oglądane nie tylko przez nastolatki – mówi Monika Busz, czyli ladymakeup (103 filmiki, 4,5 tys. widzów).
Polki szybko nauczyły się, jak gwiazdować w sieci. Zakładają swoje sklepy internetowe, otrzymują kosmetyki do testowania, współpracują z producentami.
„Dzięki Tobie nauczyłam się malować”, „jesteś moją inspiracją!” piszą widzki w komentarzach. Zbrodnią byłoby nie wykorzystanie tej „energii, którą czerpię z Twoich filmików” - jak napisała jedna z fanek – do celów marketingowych.
W służbie reklamy

Potencjał polskich vlogerek dostrzegły już m.in. drogerie. Sieć Rossman ogłosiła na swojej stronie konkurs na najlepszy videoblog, a Apteka Super-Pharm sponsorowała filmiki jednej z autorek. Swoje kosmetyki przekazały już vlogerkom marki takie jak Vichy, a z mniej znanych Costasy, Joko, Vipera, Paese. Firmy jednak niechętnie przyznają się do eksplorowania tej sfery.
A jest czym się zajmować, bo według raportu firmy badawczej Nielsen z 2009 roku, poświęconego zachowaniom konsumenckim, aż 90 procent klientów wierzy rekomendacjom innych konsumentów, a 70 procent ufa opiniom zamieszczonym online. Autorki filmów nie tylko odwalają kawał dobrej, prokonsumenckiej roboty, ale też zaczynają być świadome swej siły na polu marketingu szeptanego. Coraz częściej to one wychodzą do firm z propozycją współpracy. Choć o ewentualnych honorariach nie chcą mówić. - Nie oszukujmy się, że darmowe próbki nie są motywujące – są i niektóre dziewczyny mogą zaraz stracić swoją wiarygodność –ostrzega Krzosek.
Rzeczywiście - widzkom coraz częściej przeszkadzają sponsorowane recenzje, a vlogerki są krytykowane w komentarzach. Być może zadziałał tu mechanizm opisywany przez Natalię Hatalską, blogerkę i specjalistkę zajmującą się niestandardowymi formami komunikacji marketingowej. Z badań przez nią przytaczanych wynika, że im bardziej kogoś znamy, tym mniej go lubimy. Bo w miarę rozwijania znajomości dowiadujemy się rzeczy – nie zawsze pozytywnych - które w powierzchownym kontakcie nie mają szansy się ujawnić.
Prawda czasu, prawda ekranu

Dlatego w przypadku blogerów czy vlogerów-ekspertów im mniej wiemy o nich prywatnie, tym bardziej są dla nas wiarygodni. A vlogerki zajmujące się urodą piszą o sobie coraz więcej, zdradzają swoją tożsamość, opowiadają jak spędziły wakacje. Goszczą w telewizji śniadaniowej. Stały się guru, a w internecie atakowanie guru to też jeden ze sposobów na zaistnienie.
Mimo krytyki vlogerki wciąż są na fali wznoszącej, a dla firm kosmetycznych to najlepszy moment, aby marketingowo wykorzystać ich popularność. Udowodnił to największy producent kosmetyków na świecie, koncern L’Oreal. W 2010 roku Rebekah Paul, specjalistka od marketingu opisała na swoim blogu pewną historię. W telewizji natknęła się na reklamę zapowiadającą wpuszczenie na rynek nowego produktu marki Maybelline (należącej do L’Oreal). Gdy wpisała w wyszukiwarce nazwę, wyświetliła się co prawda strona producenta, ale kolejnymi były – a jakże – recenzje amerykańskich vlogerek. To od nich dowiedziała się wszystkiego o produkcie, w tym także gdzie go najtaniej kupić. Im także – jako konsumentkom – intuicyjnie zaufała.
Niewykluczone, że koncern L’Oreal wykonał tę samą pracę, co blogerka Paul. W ubiegłym roku zatrudnił na stanowisku rzeczniczki jednej ze swoich marek Lancôme, vlogerkę Michelle Phan. W tym roku zaś postanowił przeznaczyć na marketing internetowy więcej, niż łącznie w ciągu ostatnich kilku lat.
Tradycyjne media miały swoją Oprah Winfrey, która niedawno ogłosiła, że kończy karierę. Narodziny kolejnej będziemy zapewne obserwować w sieci.


Więcej pod adresem http://www.polityka.pl/spoleczenstwo/artykuly/1518390,2,vlogerki--nowe-gwiazdy-youtube.read#ixzz1VmfsSgXe





poniedziałek, 20 czerwca 2011

niedziela, 12 czerwca 2011

Piknik cykliczny





sukienka : http://szusz.com.pl/Koronkowa_Laka_Rozmiar_SM-137.html
http://szusz.com.pl/Koronkowa_Laka_Rozmiar_LXL-138.html